czwartek, 1 grudnia 2016

Każda matka to robi...

Wyobrażenia o macierzyństwie nigdy nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości. Powtarzam to za każdym razem jak mantrę, bo nie dla wszystkich jest to oczywiste. Warto jednak to zapamiętać i głosić a przyszłym mamom mówić, że nie powinny nastawiać się na różowe jednorożce pląsające po łące z waty cukrowej, która pachnie gumą balonową. Macierzyństwo to ciężki kawałek chleba. Rodzicielstwo właściwie, bo nie ma co umniejszać roli ojców. Ich wyobrażenia też bywają inne niż rzeczywistość, z którą muszą się zmierzyć. Nie chodzi nawet o standardy, że przed porodem zarzekasz się, że nie będziesz puszczała dziecku bajek w tv, ono nie będzie jadło kupnych słodyczy i nigdy nie rzuci się na podłogę w sklepie. W końcu i tak kupisz kinder jajko, pozwolisz lizać posadzkę w osiedlowym warzywniaku i puścisz Tomka i przyjaciół dla chwili spokoju, na dodatek oburzona, że znów powtórka. To własnie rzeczywistość.

Wyobrażenia mogą być bardzo różne. Są jednak sprawy, których nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, póki nie zostaniemy rodzicami...

czwartek, 24 listopada 2016

Ciemne kolory na jesień - Golden Rose

Często kupowałam kosmetyki bez przemyślenia sprawy, porównania firm czy składów produktów - kierowałam się głównie ceną i wyglądem, a jak wiadomo to bywa złudne. Wszystko jednak się zmienia, tak jak nigdy wcześniej nie wyobrażałam sobie malować paznokci na ciemne kolory a po porodzie mi się odwidziało! Kupiłam śliwkowy, prawie czarny lakier - przepadłam, uwielbiam ciemne paznokcie! Tak samo uwielbiam testować, szukać swoich ulubieńców, którzy w kosmetyczce muszą być obowiązkowo i nie zamienię ich na nic innego. Tak własnie szukając ulubieńców i testując, dałam się przekonać firmie Golden Rose, która na polskim rynku istnieje od kilkunastu lat i bardzo dobrze, że można znaleźć coraz więcej punktów z tymi kosmetykami, bo warto - niska cena, zadowalająca jakość! 

piątek, 18 listopada 2016

Bunt dwulatka

Prosiłam Tadeusza, żeby nie zamykał drzwi od piwnicy, póki nie wyciągnę wózka, bo chcę mieć go na oku. Zamykał, mimo że prosiłam kolejne kilkanaście razy. W końcu naprawdę zirytowana pytam: Tadeusz, ile razy ja mam do Ciebie mówić?!
Chwila zastanowienia. Na palcach pokazał, że "dwa".
Szlag mnie trafił, ale jak tu się gniewać, kiedy dziecko rozkłada nas na łopatki w ciągu kilku sekund. Nie da się ukryć i nigdy nie będę udawała, że jest inaczej - moje dziecko wyprowadza mnie z równowagi kilkanaście razy dziennie. Nawet jeśli stwierdzam, że moja cierpliwość jest wielka (a nigdy nie była to moja mocna strona...) to ciągle jest za mała w obliczu wyzwania, jakim jest znany wszystkim rodzicom bunt dwulatka. Czy tego chcemy, czy nie to większości rodziców dwulatek kojarzy się z buntem i trudno ten schemat obejść. Tak po prostu się przyjęło, że wszystkie niepożądane przez rodziców zachowania małego człowieka można podciągnąć pod bunt dwulatka. To tak samo, jak wkurwiona kobieta żrąca czekoladę na przemian z chipsami ma okres, nie inaczej. A wracając do dwulatków to każde zachowanie, każde emocje, właściwie wszystko można usprawiedliwić wówczas buntem. Wiecie - nic nie zrobisz, taki wiek, wszystkie dzieci tak mają, trzeba przetrwać...

sobota, 12 listopada 2016

Make up na co dzień - paletka cieni MUA


Znam doskonale śpiewki o tym, że po pierwsze liczy się naturalność, po drugie każda kobieta jest piękna, po trzecie przy dziecku to nie ma czasu na robienie makijażu i strojenie się... Bla bla bla. W moim odczuciu to totalna bzdura. Lubię się malować i bardzo lubię swoją twarz w makijażu. Co więcej nie wiele znam kobiet, które bez makijażu wyglądają lepiej niż umalowane. Nawet jeśli w wersji "no make up" wyglądam znośnie to żyję w przekonaniu, że skoro można podrasować to i oto, by wyglądać lepiej, warto to zrobić. To nie tak, że nie wyszłabym z domu bez makijażu i za wszelką cenę muszę być pomalowana... ale jest to dla mnie codzienność niczym mycie zębów czy poranne przebieranie z piżamy w ubranie. Co więcej, mam dziecko i nadal twierdzę, że można wygospodarować kilka minut na zrobienie makijażu. Nie ma co dyskutować, można i już! Warto pamiętać, że mama to również zadbana kobieta...

czwartek, 3 listopada 2016

Czym jest macierzyństwo?

Czym jest macierzyństwo? 
To pytanie zadałam pięćdziesięciu różnym kobietom, również samej sobie. Niesamowicie trudno jest podać jednoznaczną odpowiedź, chociaż na pierwszy rzut oka to banalnie proste! Zgodnie z definicją zaczerpniętą ze słownika języka polskiego PWN, macierzyństwo oznacza: bycie matką i związane z tym uczucia, doznania, powinności. Tak, googlowałam na potrzeby posta! Definicja krótka i prosta jak drut, więc w czym tkwi problem? A no w tym, że przede wszystkim trudno ubrać w słowa to teoretycznie proste i oczywiste. Jakie doznania? Jakie uczucia? Jakie powinności? Czasem najtrudniej odpowiedzieć właśnie na najprostsze pytania, bo nie wszystko okazuje się być w rzeczywistości takie klarowne, jak mogłoby się wydawać podczas czytania mądrych książek. A jednak każdej z pięćdziesięciu kobiet - mam, udało się odpowiedzieć na pytanie!

czwartek, 27 października 2016

Domowy peeling kawowy

Gwarantuję, że nie ma lepszego sposoby na złuszczenie martwego naskórka i poprawienie stanu skóry, niż domowy peeling kawowy! Najlepszy, z najlepszych! Gruboziarnisty, aromatyczny i skuteczny! Najczęściej używam go jako peelingu do twarzy, rąk i stóp, ale jak już brudzić wannę to na całego - świetnie nadaje się do peelingowania całego ciała!

Kofeina zawarta w kawie ma za zadanie wspomagać walkę z cellulitem, ponieważ działa rewitalizująco i regenerująco. Pobudza mikrokrążenie krwi, dotlenia komórki skóry, aktywuje wydalanie toksyn a także wspomaga rozpad i wydalanie tkanki tłuszczowej, dlatego znajduje się w składzie wielu produktów antycelulitowych, modelujących i wyszczuplających, które można kupić w sklepach. Jednak nie ma co przepłacać, kupować produktów, których cena nie zawsze idzie w parze z jakością. Znacznie lepiej wypić gorącą kawę w domowym zaciszu, a potem wtórnie wykorzystać fusy, które zostaną na dnie zaparzacza! Dwa w jednym, podwójna korzyść, podwójna przyjemność, dwie pieczenie na jednym ogniu! Domowy peeling kawowy jest idealny! Nie ma jednak co się oszukiwać, żaden specyfik, który będzie posiadał w składzie kawę, a więc kofeinę nie sprawi, że zrzucimy kilka kilogramów a skóra będzie jędrna, gładka i bez efektu skórki pomarańczy. Szansa na poprawę wyglądu skóry istnieje, o ile regularne stosowanie peelingu kawowego idzie w parze z prowadzeniem zdrowego trybu życia, a więc aktywnością fizyczną, utrzymaniem prawidłowej wagi ciała, zdrową dietą... ale nawet jeśli nasza skóra nie będzie bez skazy to po tym peelingu będzie przyjemna w dotyku, gładka i miękka!

sobota, 22 października 2016

Bilans dwulatka



Tadeusz skończył 25 miesięcy. Jednak podsumowującego ten miesiąc posta nie będzie. Podsumowań kolejnych, pojedynczych miesięcy, które nastąpią również. Drugi rok życia dziecka jest równie obfity w zmiany, jak pierwszy, chociaż zachodzą one nieco mniej spektakularnie. Mam wrażenie, że drugi rok jest czasem doskonalenia umiejętności, które dziecko posiadło w ciągu roku poprzedniego. Wiadomo, że dziecko uczy się wielu nowych rzeczy, ale skoki rozwojowe są mniej widoczne i wszystko dzieje się jakoś bardziej płynnie, ciężko wychwycić ten jeden konkretny moment, kiedy zdarzyło się coś zupełnie nowego! W pierwszym roku wszyscy rodzice czekają na pierwsze razy. Na to, by pierwszy raz niemowlę świadomie się uśmiechnęło, przewróciło z pleców na brzuch, pierwszy raz zjadło coś innego niż mleko albo pierwszy raz usiadło stabilnie. Czekają na pierwsze słowa, pierwsze zęby, pierwsze kroki... Gdziekolwiek nie czyta się o drugim roku życia dziecka, tam znajduje się informacje o doskonaleniu mówienia i chodzenia, generalnie sprawności ruchowej, a ponadto mają zajść widoczne zmiany w dziecięcym myśleniu. Generalnie wszystko co pierwsze już było, nawet pierwsze licytacje między matkami na placu zabaw o to, czyje dziecko jest najlepsze. 

Zobacz też

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...